Z wakacji od Stasiaków wracałam niechętnie. Trzeba było rozstać się z gospodarzami, pękami ziół, poranną kawą na tarasie i kozami. Do samochodu Adam zapakował prócz obwarzanków suszonych jabłek i grzybów koszyk świeżego i dojrzałego koziego sera, którym zajadaliśmy się tu codziennie.
- spróbujemy przedłużyć sobie te wakacje w domu – powiedział zadowolony, że tyle dobra udało nam się tu zgromadzić w czasie pobytu – czas w drogę drodzy państwo! – zwrócił się do Tereski i Andrzeja, którzy teraz już nie byli żadnymi tam Stasiakami a po prostu dobrymi znajomymi znad morza, do których mówi się po imieniu i wraca co roku z największą przyjemnością.
- coś mi podpowiada, że zobaczymy się jeszcze nie raz kochani – powiedziałam obejmując Tereskę na pożegnanie – z resztą gdzie znajdziesz lepszą zielarkę dla joginów ode mnie – zażartowałam ściskając rękę Andrzeja.
- bądźcie zdrowi i przyjeżdżajcie jak tylko będziecie mogli…
Dom na wzgórzu znikał za oknem samochodu po woli. Chował się i znów wyłaniał zza drzew w miarę jak oddalaliśmy się na południe. Jakby się chciał pożegnać i jeszcze raz pomachać, jakby odprowadzał nas i wyglądał czy wszystko w porządku. Chował się pomału, stopniowo i niechętnie. Najpierw drzwi, potem okna, na końcu czerwony komin i czubki przydomowych kasztanów. Jechałam na przednim siedzeniu rozmyślając o tym co do licha teraz będę robić po powrocie do Warszawy. Nie miałam ani pracy ani nawet pomysłu na swoją przyszłość. Miałam za to jedną, cenną myśl w zanadrzu pożyczoną w czasie jednej z wieczornych rozmów od Stasiaków – przecież mogę robić wszystko, absolutnie wszystko, byle bym tylko nie straciła przy tej pracy własnej duszy.
Koniec

Mam nadzieję, że to nie ostatnie Twoje sielskie wakacje. Wspaniale piszesz, może to jakiś pomysł na przyszłość? Kto wie? Przeczytałam całą Twoją opowieść i czekam na c.d:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńO rany! Dziękuję i przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz. Dopiero teraz zobaczyłam, że ktoś wogóle tu zajrzał. Ten blog to było moje zgłoszenie do konkursu Green Canoe. Do wygrania był pobyt w "Sielskiej Chacie" nad morzem. No i nie wygrałam :) może następnym razem. Cieszę się, że nie zanudziłam i dotrwałaś aż do końca :)
OdpowiedzUsuń