Tak właśnie wyobrażam sobie sielskie wakacje, które przeżyłam i do których mam nadzieję powracać

sobota, 1 września 2012

Pożegnanie

Z wakacji od Stasiaków wracałam niechętnie. Trzeba było rozstać się z gospodarzami, pękami ziół, poranną kawą na tarasie i kozami. Do samochodu Adam zapakował prócz obwarzanków suszonych jabłek i grzybów koszyk świeżego i dojrzałego koziego sera, którym zajadaliśmy się tu codziennie.
- spróbujemy przedłużyć sobie te wakacje w domu – powiedział zadowolony, że tyle dobra udało nam się tu zgromadzić w czasie pobytu – czas w drogę drodzy państwo! – zwrócił się do Tereski i Andrzeja, którzy teraz już nie byli żadnymi tam Stasiakami a po prostu dobrymi znajomymi znad morza, do których mówi się po imieniu i wraca co roku z największą przyjemnością.
- coś mi podpowiada, że zobaczymy się jeszcze nie raz kochani – powiedziałam obejmując Tereskę na pożegnanie – z resztą gdzie znajdziesz lepszą zielarkę dla joginów ode mnie – zażartowałam ściskając rękę Andrzeja.
- bądźcie zdrowi i przyjeżdżajcie jak tylko będziecie mogli…

Dom na wzgórzu znikał za oknem samochodu po woli. Chował się i znów wyłaniał zza drzew w miarę jak oddalaliśmy się na południe. Jakby się chciał pożegnać i jeszcze raz pomachać, jakby odprowadzał nas i wyglądał czy wszystko w porządku. Chował się pomału, stopniowo i niechętnie. Najpierw drzwi, potem okna, na końcu czerwony komin i czubki przydomowych kasztanów. Jechałam na przednim siedzeniu rozmyślając o tym co do licha teraz będę robić po powrocie do Warszawy. Nie miałam ani pracy ani nawet pomysłu na swoją przyszłość. Miałam za to jedną, cenną myśl w zanadrzu pożyczoną w czasie jednej z wieczornych rozmów od Stasiaków – przecież mogę robić wszystko, absolutnie wszystko, byle bym tylko nie straciła przy tej pracy własnej duszy.



Koniec

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że to nie ostatnie Twoje sielskie wakacje. Wspaniale piszesz, może to jakiś pomysł na przyszłość? Kto wie? Przeczytałam całą Twoją opowieść i czekam na c.d:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany! Dziękuję i przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz. Dopiero teraz zobaczyłam, że ktoś wogóle tu zajrzał. Ten blog to było moje zgłoszenie do konkursu Green Canoe. Do wygrania był pobyt w "Sielskiej Chacie" nad morzem. No i nie wygrałam :) może następnym razem. Cieszę się, że nie zanudziłam i dotrwałaś aż do końca :)

    OdpowiedzUsuń